|
Diabeł Internet potrafi być taką fajną zabawką! Skarbnicą wspomnień, ludzi, zdjęć.. Tyle tu można znaleźć. Dziś w pracy jestem całkiem bezproduktywna. Inny fakt, że nikt do mnie nie zagląda więc nikt nie przeszkadza w szukaniu ludzi z przeszłości- bawię się w detektywa. I tak po niteczce do kłębuszka... Znalazłam mojego pięknego kurdyskiego Diabła z mojego jeszcze piękniejszego Edynburga. Jak zło w najczystszej postaci- nie zmienił się nic. Jakby czas go ominął.. i teraz siedzę w pustym biurze, patrzę na jego zdjęcie i nie mogę przestać się cieszyć, nie mogę! Wyjeżdżając z Edynburga nie miałam ani jednego jego zdjęcia, pożegnaliśmy się jak para przyjaciół. Złych przyjaciół... pasowaliśmy wtedy tam do siebie. W życiu się tak nie bawiłam jak z nim, nigdy już nie będę tak beztroska. Przyjeżdżał po mnie czasem o 2 w nocy, wyciągał z łóżka i jeździliśmy po mieście, zmieniając kluby do samego rana. A ja po takiej nocy potrafiłam wstać po godzinie spania i jechać do trzech prac, które miałam, żeby wieczorem znów spotkać się z diabłem, ale już po to żeby zamknąć się z nim w jednym pokoju... Patrzę na niego i mam ochotę spakować się i tam pojechać. To akurat dziwne uczucie, ale poszalałabym z nim jeszcze przez chwilę. Gorzej mi było jak zamieszkaliśmy razem, zrobiło się ciężko i jakoś mniej przyjemnie.. wystarczyło się wyprowadzić i wszystko wróciło do normy. Pamiętam pierwszy raz jak spotkaliśmy się sami.. a ja byłam przekonana, że nie umówiłam się z nim tylko z jego kuzynem! Przeznaczenie? Diabeł się nie szczypał- po kilku godzinach wziął mnie za rękę, popatrzył głęboko w oczy i po prostu mi oznajmił, że jestem jego dziewczyną. Ot, tak! To nie było pytanie, nawet się nie zawahał. Tak mnie tym ujął, tą swoją pewnością i czarnymi oczami, że nic nie odpowiedziałam tylko go pocałowałam! JA! zło się udzieliło...a diabeł został moim chłopakiem. Spodobał mi się, pociągał mnie i doskonale wiedziałam na co się piszę. Dobrze nam było razem przez ten krótki czas. Udawaliśmy, że ze sobą jesteśmy, ale to tak pięknie nam wychodziło. Mimo wszystko on się starał, jak na niego to aż za bardzo. Były momenty kiedy to ja zachowywałam się jakby mnie coś opętało.. znosił to. Taki mieliśmy układ. Na ostatnim spotkaniu powiedzieliśmy sobie wszystko i razem się z siebie śmialiśmy. Pożegnaliśmy się tak, jak na nas przystało. Zamknęłam za nim drzwi..i to miał być ostatni raz jak go widziałam. Jakby go nigdy nie było..byłam później kilka razy w Edynburgu i nie poszłam do niego, wiedziałam jak go znaleźć, ale nie chciałam zamieszać. Budzić tego, co już się skończyło. A teraz patrzę w monitor i nie mogę przestać się uśmiechać. Może to zły uśmiech, ale dziś mnie to nie obchodzi, dziś będę miała dobry dzień. Dziś bym do niego poszła.. na chwilę. butterfly-sky 2011-10-18 16:33:58 skomentuj (0) night air A naucz się wreszcie nie przejmować się nikim! jak ćma w żarówkę lgniesz, lecisz, widzisz światełko ojojojjj parzy! a to nowość... to dlaczego podświadomie wciąż liczysz, na co? taki ten świat- bezczelny, brutalny, ironiczny, złośliwy, zgryźliwy no to po co mi optymizm, realistycznie w końcu pomyśl- szkoda czasu. dostaniesz coś miłego, na ile? ile to trwa by w myśl tego świata sprowadzić mnie na poziom brudnych, przyziemnych chodników, tak dla zasady, żebym za długo się nie cieszyła a będę sobie wierzyć, że da się inaczej a teraz mów co chcesz, rób co chcesz jeden z drugim, i Ty też i tamta też i ja mam być miła i promienista oraz pełna wiary a dla kogo? bo nikogo to nie obchodzi, a mnie jest dobrze w ciszy, przynajmniej nikt się nie czepia że ja taka, siaka ,owaka w moim sercu dobro, szczerość, serdeczność a wy tylko szpilki potraficie wbijać, przy okazji nie widząc tego co istotne a potem się dziwić, że mur? nie..serce mniejsze obojętność, bo oduczę się reagować na słowa tylko co mi wtedy pozostanie? butterfly-sky 2011-09-13 22:51:40 skomentuj (0) is he..?!
butterfly-sky 2011-06-22 11:45:04 skomentuj (0) |
||||
|